strona główna / Co robić

Tempo

30 lis 2025 16:45
ciezko poznac faceta

Coraz częściej słyszy się od kobiet że nie ma dziś fajnych facetów że trudno spotkać mężczyznę który byłby gotowy na relację i choć to zdanie bywa powtarzane pół żartem pół serio to kryje się pod nim sporo frustracji bo wiele kobiet jest dziś samodzielnych wykształconych zadbanych wie czego chce i nie szuka kogoś kto je uratuje tylko kogoś z kim można iść obok i właśnie w tym miejscu pojawia się napięcie bo nie każdy mężczyzna czuje się dobrze w takiej relacji nie dlatego że kobieta jest za silna ale dlatego że świat przez lata uczył mężczyzn że ich wartość polega na byciu potrzebnym na byciu tym który daje stabilność i rozwiązania a kiedy spotykają kobietę która ma swoje życie swoją pracę swoje pieniądze i swoje zdanie pojawia się niepewność a czasem lęk że nie będą wystarczający że nie będą mieli jasno określonej roli i zamiast potraktować to jako szansę na partnerstwo wycofują się zanim relacja zdąży się rozwinąć i nie chodzi tu o brak zainteresowania ale o brak gotowości na nowy model bliskości w którym nie trzeba nikogo ratować ani udowadniać swojej wartości tylko po prostu być razem i warto też powiedzieć że wielu mężczyzn jest dziś równie zagubionych co kobiety bo oczekiwania wobec nich są sprzeczne z jednej strony mają być silni niezależni zdecydowani z drugiej wrażliwi obecni emocjonalnie i gotowi na dialog a niewielu uczono jak to wszystko połączyć więc łatwiej jest się wycofać niż ryzykować że nie sprosta się oczekiwaniom i może dlatego tak wiele wartościowych kobiet trafia na mur ciszy nie dlatego że są zbyt dobre ale dlatego że potrzeba dojrzałości by nie czuć się zagrożonym cudzą siłą i jednocześnie wciąż są mężczyźni którzy tej siły nie tylko się nie boją ale ją podziwiają tylko często sami muszą do tego dojrzeć i czasem potrzebują czasu by zrozumieć że relacja z kobietą która stoi na własnych nogach nie odbiera im wartości ale może ją pogłębić bo prawdziwe partnerstwo nie polega na rywalizacji ani zależności ale na wyborze siebie nawzajem bez lęku że ktoś musi być mniejszy żeby drugi mógł być większy
hanka

01 gru 2025 17:36
odpowiedz

Czytając tę refleksję mam wrażenie że ktoś w końcu nazwał to co wiele z nas czuje od dawna bo problemem nie jest to że kobiety stały się silniejsze tylko że mężczyźni zostali z tym sami bez narzędzi bez wzorców bez języka do rozmowy o relacji wielu z nich chce bliskości ale nie wie jak w niej być kiedy nie musi nikogo utrzymywać ani prowadzić za rękę i to nie jest ich wina tylko efekt zmian które zaszły bardzo szybko a do których nie wszyscy zdążyli dojrzeć dlatego tak wiele kobiet słyszy że są za bardzo za samodzielne za pewne siebie a przecież one po prostu są sobą i chcą partnera a nie kogoś kto będzie się przy nich czuł mniejszy
Tama451

05 gru 2025 14:36

Zgadzam się z tym że dziś jest kryzys męskości ale nie w znaczeniu że mężczyźni są słabsi tylko w tym że nikt ich nie nauczył jak być mężczyzną w nowym świecie kobiety miały lata rozmów wsparcia rozwoju a mężczyznom często mówiono że mają sobie poradzić sami i to widać w relacjach bo kiedy kobieta mówi wprost czego chce potrafi nazwać emocje i stawia granice wielu mężczyzn odbiera to jak presję a nie jak zaproszenie do partnerstwa a przecież dojrzała relacja nie polega na rywalizacji tylko na tym że obie strony mogą być silne i żadna nie musi się umniejszać żeby druga czuła się bezpiecznie
Tropik

11 gru 2025 15:54

A ja uważam że to bardzo jednostronna narracja bo dziś wiele kobiet ma kompletnie oderwane od rzeczywistości oczekiwania chcą faceta który zarabia więcej jest wyższy silniejszy pewny siebie emocjonalnie dostępny a jednocześnie nie ma żadnych problemów ani wątpliwości i kiedy mężczyzna widzi taką listę wymagań to zwyczajnie nie chce wchodzić w relację bo ryzyko porażki jest z góry wpisane nie chodzi o strach przed silnymi kobietami tylko o zmęczenie byciem ciągle ocenianym porównywanym i sprawdzanym i dopóki kobiety nie zaczną patrzeć na mężczyzn jak na ludzi a nie projekty do spełnienia ich oczekiwań dopóty wielu facetów będzie wybierać spokój zamiast relacji
Adam

18 maj 2025 15:30
trudne czasy

Jestem osobą, która przez długie lata skupiła się na rozwoju zawodowym, na zgłębianiu wiedzy, zdobywaniu doświadczenia, budowaniu kariery. Ukończyłem kilka kierunków studiów, nie raz byłem w pracy z ludźmi, potrafię rozmawiać, potrafię słuchać, zatem nie brakuje mi umiejętności, które w teorii powinny ułatwiać nawiązywanie głębokich, prawdziwych relacji. A mimo to, wciąż nie potrafię poznać drugiej osoby, z którą mógłbym stworzyć coś trwałego. I to jest coś, co coraz bardziej mnie niepokoi.

Zaczynam zauważać, że czasy, w których żyjemy, zupełnie nie sprzyjają relacjom. Wszystko wokół nas jest teraz „na już”, na chwilę, na razie. Ludzie wydają się być przesiąknięci tą kulturą natychmiastowego zaspokajania potrzeb, która zdominowała nasze życie — szybki dostęp do informacji, błyskawiczne zakupy, instant gratification. Tylko że nie można budować prawdziwego związku na chwilowych impulsach. Miłość wymaga czasu, zrozumienia, gotowości do kompromisów. Tylko że dzisiaj to wszystko zostało zredukowane do „dopasuj się teraz, bo za chwilę znajdziesz kogoś lepszego.”

A potem jest jeszcze ten świat wirtualny, który rzekomo ma łączyć ludzi, ale paradoksalnie tylko pogłębia naszą samotność. Bo ile razy już widziałem osoby, które na profilach społecznościowych mają perfekcyjne życie, pełne uśmiechów i radości, ale w rzeczywistości ich relacje są puste, powierzchowne, sztuczne. Tylko na zdjęciach wszystko wygląda idealnie. Kiedy zaczynasz rozmawiać z kimś w internecie, masz wrażenie, że to, co otrzymujesz, jest wyidealizowaną wersją tej osoby, filtrowaną przez oczekiwania i pragnienia. I choć kontakt z drugim człowiekiem przez ekran wydaje się łatwy, to tak naprawdę jest to tylko iluzja bliskości.

Nie mówiąc już o tym, że każda kolejna aplikacja randkowa sprawia, że coraz trudniej traktować kogoś poważnie. Kiedy masz do wyboru dziesiątki, setki, a nawet tysiące potencjalnych „partnerów”, zaczynasz myśleć, że może gdzieś tam czeka ktoś lepszy, bardziej idealny. A potem, kiedy już zaczynasz budować jakąś więź, okazuje się, że nie ma czasu, że ludzie są zbyt zajęci, zbyt zabiegani, by poświęcić uwagę na coś naprawdę głębokiego.

I tak w kółko. Z jednej strony chcesz kogoś poznać, stworzyć coś prawdziwego, z drugiej strony życie i codzienne zobowiązania odciągają cię od tych marzeń. Do tego dochodzi presja wieku — wiesz, że czas nie stoi w miejscu, że każda kolejna próba może oznaczać kolejną porażkę. A mimo to wciąż nie potrafisz znaleźć tej osoby, z którą poczujesz, że wszystko się zgadza. Może to kwestia oczekiwań, a może po prostu tego, że w dzisiejszym świecie, gdzie wszystko jest na sprzedaż, trudno znaleźć coś, co nie jest wyłącznie produktem chwilowej mody.

Wszystko jest na chwilę, na szybko, bez długoterminowych planów. A miłość, jeśli już się pojawi, wymaga odwagi, cierpliwości, otwartości. To nie jest coś, co można zdobyć w kilka kliknięć. I być może dlatego właśnie, mimo mojej dojrzałości, wykształcenia, doświadczenia — wciąż nie potrafię znaleźć tej jednej osoby, z którą chciałbym dzielić swoje życie. Może za dużo oczekuję, a może po prostu nie trafiam na odpowiednią chwilę.
Pola

08 wrz 2025 22:46
Re: trudne czasy

Ciekawie piszesz o tym co trudne . Czytając zastanawiało mnie czego konkretnie poszukujesz w relacji , bo choć to jakoś wybrzmiewa , to jednak trudno znaleźc kompromis pomiędzy tym co potrzebujesz a tym co widzisz w opozycji zwanym „ brakiem : czasu , przestrzeni, zaangażowania czy dojrzałości …
Invincible

24 lut 2024 21:12

Witam, piszę tu niejako, żeby sie wyżalić przed kimś oraz posłuchcać postronnych opinii na temat konkretnej relacji z dziewczyną. Poznalosmy sie na tinderze, ale to mniej istotne, zaczęliśmy pisać około swiat Bozego Narodzenia, kiedy zjechalem z pracy w Niemczech na dluzsze wolne. Zaczalem w sumie od zwyklego "jak tam przygotoeania na swieta", odpowiedzi były troche w stylu negatywnym, dużo odpowuedzi "niewazne", potem sie zapytalem, a jak bedziemy miec jakies problemy to wtedy co, w odpowiedzi, "wlaczysz tindera i znajdzuesz inna", no ale ja wtedy otworzylem sie co do mojej odsiadki i samobojstwa jedynej ukochsnej w tym czasie, myslalem, ze już nie odpisze, ale dalej pisalismy i powoli zsczynala sie cos otwierać, caly czas mowila, ze cos jej dolega, boli. Ogolnie to z dlaszego miasta ok 1,5h drogi, wyszło, ze rok temu spotykala sie z kims i ja zdradzal, tez na tinderze poznani, pare lat wczesniej mam zmarla, no tak na piczatku roku sie spotkalismy, byla troche dziwna, tak jakby ficha strzelala i sie nie odzywala, ale pozniej jeszcze spotkalismy sie wiecej razy, zaczelismy calowac, przytulanki w aucie na wieczor, zawsze nie moglismy sie odkleic jiz pozniej, wtedy też chwile znowu miala zawahania i twierdzila, ze znowu poczuła, ze moze z kims być, wyhladalo na to, ze jestem jej "typem" faceta, dotarla do "celu", myslala, ze wtedy wszystko bedzie dobrze(na zasadzie, poznam faceta i bedzie super-jak w bajce), w koncu coraz bardziej sie otwierala, ja też, rzucalem propozycje, ze pasuje mi wrocic do pl do pracy zeby miec lepsze warunki pod kredyt, ze moze sie orzeprowadzic do jej miasta, razem zamieszkac itp. Nie moglem sie konkretnie dogadac, pozniej w lutym mialem wracac do pracy, mowilem, ze jeszcze troche i wracam, ale znalazla sie lepsza praca po znajomosci, w hiszpani 3 tyg i tydzien w domu i polecialem, tak na przestrzeni kilku dni sie rozegralo to. Pierwsze dni pisalismy cos bylo spoko, pn bylem sie pozegnac, wtorek wylot, polecialem, w sobote już napisala rano "ze to wszystko bez sensu" ja powiedzialem, zeby sie zastanowila, bo wiem, ze ma takie bardzo duze wahania nastroju, w nd już pisze, ze potrzebuje duzo czasu zeby sie otworzyc i malo zeby zdystansowac i potem ze "koniec" i coś tam popisalismy. Ona potem napisala, ze nie ma juz sily plakac do poduchy, ja znowu, ze prosze o triche cierpliwosci, bo budowa konczy sie do Wielkanocy, ale nie bedzie czekac itd. Ogolnie to widac bylo, ze ostatnie miesiace przez jakies dolegliwosci byla podlamana, przestala biegac, ciagle narzekała na prace, w weekendy robiła takie wrazenie jakby tylko lezala i yt ogladala, oczywiscie zanim zsczelismy sie spotykac. Ale po tej wiadomosci juz przy mojej wczesniejszej stracie doszło do mnie, ze ma depresje i też nieraz mowila jakby chciala skonczyc, co sie czasem komus zdarzy, ale jednak ja wiem, ze takie rzeczy sie dzieja, czulem sie bezsilny i napisalem do jej brata na fb, raczej tego nie przeczytał. A było tam, ze spotykalosmy sie, zerwała, podejzewam depreche, ja jej dam narazie spokoj ale zeby nie zostawala sama i zostawilem nr. Pozniej juz myslalem co dalej i szczerze juz sie nastawilem nie pisac do niej i ze robie do Swiat, a pojade tam pod prace/dom i zobacze czy faktycznie bede dla niej kims "obcym", ale napisala w czwartek. Tu sie znowu zsczyna walka, "szkoda, ze ci nawet nie zalezalo i nie napisales", ja odpowiadam pozniej, ze caly czas mi zalezy, ale juz tylko jest caly czas nastawienie typu "klamiesz, masz mnie za glupia, naiwna", porazka jednym slowem, nawet nie obcy tylko wrog i klamca, wczoraj tez pare wiadomosci, dzisiaj dopiero jakas w miare "rozmowa", wytykanie caly czas, ze nie napisalem pierwszy a to AŻ 4 DNI, pozniej napisalem, ze pisalem do jej brata i juz totalna nienawisc, ze sie wpierd**am w jej zycie, nie mam prawa, nie pisz, nie dzwon. Ustalilem juz jednak ze w piatek bede w domu i mysle dalej zeby jechac z nia rozmaeiac, ale ona juz twierdzi, ze zaufanie stracila totalnie. Teraz jeszcze co ja mysle o jej zachowaniu - ma duze problemy z zaufaniem, jest nastawiona chyba, ze ja kazdy zdradzi/zostawi i bedzie zawsze sama, ze nie dostaje nigdy od zycia nic dobrego, czysty pesymizm, a mam wrazenie, ze wlasnie chce z kims być tak jakby facet miał być rozwuazaniem na wszystko. Boi sie wszystkiego, ale mysle, ze to taka chwilowa powazna depresja, bierze wszystko bardzo do siebie, wmawia sama sobie, ze ja no mowie ze jest gruba, glupia. "Wiem ze uwazasz mnie za glupia" a moje zaprzeczenia tylko ze sie koncza tym ze to ja klamie. Zależy mi na niej, ale w tym stanie to jest masa pracy jej, mojej, naszej, bo ja oczywiscie tez nie jestem jakims super ogarnietym psychicznie i uczuciowo facetem. Chcialbym poznac opinie kobiet i mezczyzn czy dobrze zrobilem piszac do brata, czy jest wgle sens cokolwiek dalej probowac naprawic, bo mi sie wydaje, ze jesli stracila zaufanie to juz koniec, a jednak wolalbym probowac chociaz. Moge tez liczyć, ze jesli wyjdzie kiedys z dołka to zrozumie, ze to bylo dla jej dobra, z troski o nią. Sam roznie mialem, bralem też sterydy wiec jakies chwilowe doły i wielkie wzloty nie sa mi obce, wiem ze czasem wydaje sie, ze swiat jest przeciwko nam i jak ktos chce pomoc to tylko sie odtraca to i trzyma dalej tego, ze jest po prostu zle i lepiej nie bedzie.
powrót do strony głównej